Piraci z PCMB

kwiecień 2011

Mamy rok 2003. W Rzeszowie w Wydziale Gospodarczym Krajowego Rejestru Sądowego zostaje wpisana spółka Podkarpackie Centrum Materiałów Budowlanych (PCMB). W Hollywood film Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły dostaje 5 oscarowych nominacji. Czy te tak różne i odległe wydarzenia może coś w przyszłości połączyć??? Rok 2008. Pięciolecie PCMB. Jest tort i specjalny, osobiście dedykowany kalendarz ścienny. Kapitana Jacka Sparrowa – zawadiackiego filmowego pirata – zastępuje Józef Buczak, prezes PCMB.

To nie był żart na Prima Aprilis
Wprawdzie PCMB powstało akurat 1 kwietnia 2003 r., ale Józef Buczak, Joanna Maliczkowska i Mariusz Szot nie zostali wspólnikami dla żartu. Znali się wcześniej. Znali dobrze rynek – producentów materiałów budowlanych, wykonawców, inwestorów, kupców detalicznych. Sami też byli znani. Gdy ktoś – jak Józef Buczak – jest prawdziwym fachowcem, legitymuje się wykształceniem technicznym ze specjalizacją w branży grzewczej oraz instalacji sanitarnych, gdy związany jest z budowlanką przez ponad dwadzieścia lat, od pierwszego dnia zawodowej kariery na Podkarpaciu – musi mieć kontakty i znajomości w środowisku tworzącym rynek budowlany. Mariusz Szot – dyrektor handlowy w PCMB – też jest budowlańcem, z nieco krótszym stażem w handlu materiałami budowlanymi, ale też dwudziestoletnim, po studiach na Wydziale Budownictwa Politechniki Rzeszowskiej i podyplomowych z zakresu zarządzania finansami w Wyższej Szkole Zarządzania w Rzeszowie. Joanna Maliczkowska – w PCMB dyrektor ds. marketingu i organizacji – również ukończyła Politechnikę Rzeszowską.
Z tytułem magistra zarządzania i marketingu dopełniła wykształcenie na studiach podyplomowych w rzeszowskiej WSZ z zakresu zarządzania zasobami ludzkimi. Zanim wraz z kolegami budowlańcami utworzyła PCMB, najmłodsza z trojga wspólników Joanna zdążyła poznać wiele tajników marketingowej gry w handlu materiałami budowlanymi.


Biznes bez historii
Gdzie kieruje pierwsze kroki zarząd nowopowstałej firmy? Są setki różnych spraw do załatwienia, wśród wielu najważniejszych i najpilniejszych – pozyskanie pieniędzy niezbędnych do podjęcia realnej, konkretnej działalności gospodarczej. I tu dla PCMB zaczęły się poważne schody, których zresztą spodziewali się. Wiosną 2003 r. byli firmą bez historii. W żadnym banku nie mogli powołać się na ciąg wpłat i wypłat, pobranych kredytów i spłacanych rat, lokat i zabezpieczeń finansowych, bilansów i sprawozdań. Urzędnicy bankowi nie mogliby przecież uwzględnić znajomości, pozycji zawodowej, wiarygodności w interesach, nawet gdyby Buczak, Maliczkowska i Szot dysponowali jakimiś świadectwami, że we wcześniejszej aktywności biznesowej zawsze byli rzetelni, uczciwi. 
Bank to bank – z biznesem bez odpowiednio długiej, udokumentowanej historii rachunku bankowego zwyczajnie się nie zadaje. Bank nie lubi, wręcz nie znosi ryzyka. Ale, oczywiście zgadza się, żeby ryzyko ponosili jego klienci. Świeżo upieczeni współwłaściciele PCMB, dając dowód wiary w swoją spółkę, jako zabezpieczenie kredytów bankowych zgłosili własne rodzinne domy. Czy mieli potem spokojne sny?... – W niecały rok odzyskaliśmy spokój. Biznes się rozkręcił.

Interesy robią ludzie 
PCMB startowało, kiedy rynek już był poukładany, podzielony. Dziesięć lat wcześniej było niewątpliwie startować sto razy łatwiej, ale oni zaczęli wspólną kupiecką przygodę w roku 2003, więc mieli sto razy trudniej.
W PCMB od początku hołdują zasadzie – interesów nie robią firmy, interesy robią ludzie! Skoro kapitał finansowy ich spółki był względnie mały, a żeby ruszyć z handlem absolutnie należało dysponować odpowiednią ofertą towarową, trzeba było skapitalizować zdobyte w poprzednich miejscach pracy, osobiste zaufanie. Widocznie współwłaściciele PCMB dali się poznać wcześniej dostawcom materiałów budowlanych z dobrej strony, skoro z większością bez problemów odnowili kontakty. Szczególny wpływ na powodzenie nowego kupieckiego przedsięwzięcia miał strategiczny dostawca, jakim dla wielu kupców jest Grupa PSB. Nazwiska: Buczak, Maliczkowska i Szot nie były obce w centrali Grupy w Wełeczu. Wspólników, którzy utworzyli nową hurtownię w Rzeszowie znali osobiście członkowie zarządu Grupy PSB – Bogdan Panhirsz i Mirosław Lubarski, także pełnomocnik PSB w regionie Małopolska- Podkarpacie oraz handlowcy i księgowe z Wełecza.
Kapitał zdobytego kiedyś zaufania zaprocentował. We wrześniu 2003 r., w pierwszej gazetce promocyjnej PCMB, wydanej w nakładzie 50 tysięcy egzemplarzy, wyeksponowano informację, że Podkarpackie Centrum Materiałów Budowlanych sp. z o.o. jest udziałowcem Grupy Polskie Składy Budowlane. W gronie kupców akcjonariuszy PSB chyba nie ma takich, którzy by zostali tak szybko przyjęci do Grupy, biorąc pod uwagę okres od utworzenia przez nich firmy – od kwietnia 2003 r. minęło zaledwie parę miesięcy. To ciekawostka, a teraz konkret: w 2010 r. co trzecią złotówkę w przychodach z handlu materiałami budowlanymi zapewniły PCMB wyroby zakupione poprzez centralę PSB.
Czy przystąpienie do PSB podyktowały wyłącznie względy czysto merkantylne, namacalny interes? Józef Buczak podkreśla, że w jego oczach Grupa to nie tylko gwarant szybkiego dostępu do pełnej oferty materiałów  budowlanych, kupowanych na przyzwoitychwarunkach. To także skuteczna reprezentacja zrzeszonych w niej polskich kupców wobec zagranicznych sieci handlowych i wielkich producentów. Grupa efektywnie, mocno wiąże ze sobą centralę w Wełeczu i akcjonariuszy. Wiąże także firmy będące klientami kupców należących do PSB i dostawców PSB. Przykład – od trzech lat interesy z PCMB robi Mariusz Tetlak, właściciel firmy handlowo-usługowej Bomar z Kolbuszowej, specjalizującej się zwłaszcza w materiałach budowlano- -hydraulicznych. W lutym 2011 r. Mariusz Tetlak, na zaproszenie Mariusza Szota uczestniczył w slalomie gigancie organizowanym przez PSB od 13 lat w Szklarskiej Porębie przy sponsoringu dostawcy materiałów izolacji termicznej – firmy Ursa. – Jestem narciarzem. To wielka przyjemność startować w slalomie. Nie był to mój pierwszy kontakt z PSB. Uczestniczę w szkoleniach z zakresu instalacji sanitarnych i różnych materiałów budowlanych organizowanych przez PCMB. – Bomar – mówi Mariusz Tetlak – oferuje materiały i usługi oparte na podwykonawcach, najczęściej w budownictwie jednorodzinnym, ale także w innych obiektach, m.in. handlowych. PCMB to jeden z większych moich dostawców, szczególnie jeśli chodzi o materiały instalacyjne. Pozycja PCMB jest coraz mocniejsza. Potrafią obsługiwać całościowo różne inwestycje. Nie tylko zaopatrują w materiały, potrafią doradzić, także w zakresie finansowania. Są sprawni logistycznie. Mają dobrych przedstawicieli handlowych.

Buduj z fachowcami
Kto chce być na bieżąco z najważniejszymi wydarzeniami w życiu elity biznesowej Rzeszowa powinien czytać bogato ilustrowany magazyn VIP BIZNES&STYL. Ten opiniotwórczy dwumiesięcznik w jednym ze swoich wydań w 2009 r. zamieścił obszerny wywiad z Józefem Buczakiem, pytając prezesa PCMB w czym tkwi tajemnica sukcesu firmy? Główną tezę, że interesy robią ludzie, prezes rozwinął w odpowiedzi następująco: Najważniejsza jest znajomość rynku i ludzi, którzy go tworzą. Niezbędna jest dobra załoga, znająca asortyment, rynek i techniki sprzedaży. Niezwykle ważna jest jakość obsługi klienta. Obsługa musi być sprawna, dziś nikt nie chce czekać w kolejce. 
Jeśli ktoś tytuł wywiadu z Józefem Buczakiem – „Buduj z fachowcami” – odbiera jako hasło reklamowe, to w tym akurat przypadku mamy reklamę oddającą rzeczywistość.
Od powstania wiosną 2003 r. PCMB współpracuje z firmą Profbud z Rzeszowa. Lesław Poźniak, prezes zarządu Profbudu ocenia, że PCMB jest wiodącym dostawcą firmy, którą prowadzi. – To solidna hurtownia, dotrzymująca terminów. Współpraca z PCMB jest rzeczowa. Mają szeroką ofertę, dostosowaną do potrzeb takich firm jak Profbud. Mocną stroną PCMB jest także korzystna lokalizacja i bardzo dobra logistyka. W sytuacji Profbudu, firmy dużej, zatrudniającej 80 osób, realizującej inwestycje na wielu placach budowy, wymienione atuty PCMB mają ogromne znaczenie. Startujemy w przetargach na budowę, modernizacje, remonty różnych obiektów finansowanych przez organy samorządowe, urzędy, podmioty prywatne. Wznosimy w Rzeszowie i w różnych miejscowościach Podkarpacia szkoły, przedszkola, budynki mieszkalne, budujemy całe osiedla, ale także w niedużym zakresie zajmujemy się deweloperską. W wielu przypadkach znaczącą część materiałów budowlanych dostarcza naszym ekipom wykonawczym PCMB. To kupcy fachowcy, profesjonalnie podchodzący do klienta.

Milion złotych – tyle co…
Wiosną 2003 r. współwłaściciele PCMB startowali z 8 pracownikami. Ponieważ sami też są w spółce zatrudnieni, tworzyli pełną jedenastkę. Sami zawodowcy, wszyscy z doświadczeniem w branży budowlanej. Dziś PCMB zatrudnia 35 osób. Tak się składa, że przychody hurtowni w 2010 r. sięgnęły 35 mln zł. Wydajność na zatrudnionego jeden milion złotych.
Mariusz Szot przybliża mi handlowy wymiar tej kwoty. – Za jednym milonem złotych kryje się sprzedaż np. 2800 ton cementu. Albo 530 tys. pustaków MAX. Czy też 70 tys. worków z klejem do płytek ceramicznych. Bądź np. 8,5 tys. m3 styropianu. Wśród klientów PCMB dominują firmy handlowe zajmujące się podhurtem, wykonawcy budowlani oraz inwestorzy, w tym korzystający z programu Buduj z PSB. Przychody z detalu nie ważą dużo w obrotach hurtowni.
Taka struktura klientów narzuca określoną organizację pracy. W PCMB wydzielono m.in. specjalnie działy: handlu hurtowego i obsługi inwestycji, przygotowujący materiały przetargowe. Proszę o przykłady obiektów zrealizowanych ze znacznym udziałem materiałów budowlanych kupionych w PCMB. – Liczne budynki biurowe i mieszkalne, np. Sądu w Krakowie, Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach, osiedli mieszkaniowych w Rzeszowie i w Warszawie, obiekty wojskowe w Szkole Orląt w Dęblinie i w koszarach w Bielsku Białej, Hala Ludowa we Wrocławiu (wymiana pokrycia dachowego). Najczęściej zamawiają materiały w PCMB firmy z Rzeszowa, a że budują nie tylko na Podkarpaciu – stąd rozległa mapa dostaw – wyjaśnia Mariusz Szot.

Kiedy trzeba się podzielić
Jan Czech od 5 lat kieruje działem zaopatrzenia w Rzeszowskim Towarzystwie Pomocy im. Św. Brata Alberta i miał okazję dobrze poznać współwłaścicieli PCMB. Opowiada – Mamy 3 schroniska: w Rzeszowie, Jaśle i Racławówce. Mamy też hostel w Przybyszówce. Łącznie dają schronienie, czyli dom ok. 200 potrzebującym. Wydajemy też dziennie ok. 1800 posiłków. Bez pomocy ludzi dobrego serca nasza aktywność miałaby o wiele mniejszy wymiar, nie objęłaby tylu ubogich. W gronie tych ludzi są pani Joanna Maliczkowska oraz panowie Józef Buczak i Mariusz Szot. Pomagają naszemu Towarzystwu w różny sposób, np. odkładają w czasie płatność za materiały niezbędne do remontu schronisk, dają nam nadzwyczajne ulgi przy zakupie w PCMB jakichś wyrobów budowlanych, wyszukują na rynku wyroby nietypowe, np. drzwi w nie produkowanym od dawna wymiarze. Inny rodzaj pomocy to dary dla Towarzystwa, często z okazji organizowanych przez nas imprez, np. dla dzieci powitanie wakacji czy pełny tornister. Wiem, że zawsze mogę na PCMB liczyć.

O jutrze myślimy dziś
Plany każdy poważny kupiec ma, ale ich nie zdradza. Konkurencja czuwa. Współwłaściciele PCMB też oczywiście mają plany rozwoju swojej firmy. Konkretów nie ujawniają. Nie robią jednak tajemnicy z tego, że dalszy rozwój wiążą z PSB. Chcieliby więc na pewno zainwestować w nowoczesny obiekt sprzedaży detalicznej klasy PSB- -Mrówka. Jak również w punkt PSB-Profi, z myślą o najważniejszych klientach. Po postawieniu kropki w ostatnim zdaniu reporterskich notatek i ustaleniu, jakie zdjęcia muszą ilustrować dziennikarski materiał, przychodzi czas luźnej rozmowy. Dowiaduję się, że Józef Buczak to pesymista. Mariusz Szot odwrotnie – jest optymistą. A Joanna Maliczkowska realistką. Jakiś czas potem słyszę, że prezes PCMB to wielki kawalarz. Ciekawe zestawienie – pesymista i kawalarz… Co przeważa??? Sonduję jeszcze jak zareagują moi rozmówcy na tytuł fotoreportażu – Piraci z PCMB. – Koniecznie musi być w cudzysłowie – zastrzega prezes Buczak.
W ocenie reportera prezes ma więcej z kawalarza.

Mirosław Ziach

Poprzedni

Chemia spaja branżę

Chemia spaja branżę