Biznesowy przekładaniec firmy BOL-ANN

czerwiec 2011

Są miasta, które swoje dzieje eksponują z wielką dumą. W Polsce na pewno należy do nich Gniezno, szczycące się zabytkami pamiętającymi początki naszej państwowości. Historia znaczy w Gnieźnie jakby więcej, niż w wielu innych miejscach. Nawet jeśli to tylko młoda historia, np. firmy, saga, a właściwie dopiero pierwsze latan sagi – opowiadanie zaczyna się właśnie  od niej. Na www.bolann.com.pl możemy przeczytać m.in.: „Historia firmy Bol-Ann rozpoczyna się w 1991 r. Nazwa pochodzi od imion założycieli: Bolesława i Anny. Działalność swą firma początkowo opierała głównie na sprzedaży opału, z biegiem czasu asortyment był poszerzany o coraz większą gamę materiałów budowlanych. …W 1998 r. pieczę nad zarządzaniem przejął syn Bolesława – Tomasz.”

Najmłodszy akcjonariusz

Rok 1998 zapisał się w historii Bol-Ann dramatycznie. Zdecydowanie zbyt młodo, w wieku 45 lat, zmarł Bolesław Stelmaszyk. Dbając o rozwój firmy, jej założyciel podjął, już będąc chorym, budowę salonu sprzedaży płytek ceramicznych, wyposażenia łazienek, suchej zabudowy, materiałów wykończeniowych, narzędzi. W grudniu kończył inwestycję Tomasz…
Miał 21 lat, za sobą liceum ekonomiczne. Późniejszy wspólnik – brat Marcin w październiku 1998 r. skończył 16 lat. Oczywiście, mogli liczyć na matkę, ale budowlany biznes wymagał męskiej, nie kobiecej ręki. Tak zresztą chciał ojciec, Bolesław Stelmaszyk. Tomek był zapewne jednym z najmłodszych kupców budowlanych w Polsce, a już na pewno najmłodszym akcjonariuszem Grupy Polskie Składy Budowlane. Przystąpienie z początkiem 1999 r. do PSB to pierwsza doniosła decyzja kupca Tomasza Stelmaszyka. Jak bardzo doniosła? – Na stronie głównej www.bolann.com.pl zdanie witające internutów brzmi: „Bol-Ann – jesteśmy w Grupie PSB. …Jest to największa w Polsce sieć w tej branży. Korzyści z tego posunięcia (przystąpienia do PSB – przyp. redaktora) to m.in. lepsze warunki zakupowe materiałów budowlanych, a co za tym idzie zwiększenie konkurencyjności na rynku sprzedaży materiałów budowlanych.”

Komu zabrać, komu dać

Czas biegnie szybko. W bieżące zarządzanie firmą coraz mocniej zaczął się angażować Marcin. Tak jak brat ukończył liceum handlowe, następnie dopełniał wiedzę studiując w Wyższej Szkole Zarządzania i Bankowości w Poznaniu na kierunku administracja.
Wracamy do historii. Bol-Ann – przypomina Marcin Stelmaszyk – zaczynał od handlu węglem. W latach 1992-93 ruszyła sprzedaż cementu i wapna. Od 1994 r. firma sprzedaje cegłę, stopniowo dopełniając ofertę o kolejne materiały budowlane. W 2003 r. przekształciliśmy sklep w obiekt samoobsługowy. W 2005 r. włączyliśmy do tego obiektu dodatkowo 300 m2 powierzchni magazynowej. Sytuacja lokalizacyjna i finansowa każe przyjąć nam model rozwoju polegający na sukcesywnym „zabieraniu” powierzchni magazynom i „dodawaniu” jej sklepowi. Tym sposobem, dzięki adaptacjom, modernizacjom, remontom umacniamy w Bol-Ann detal. Zarazem nie zaniedbujemy ciężkiej budowlanki. To wciąż podstawa obrotów naszej firmy. Andrzej Kostrzewski, właściciel firmy KOS-BUD z Gniezna (www.deweloper.gniezno. pl) współpracuje z firmą Stelmaszyków od 10 lat. Ocenia – Bol-Ann to największy skład budowlany w powiecie gnieźnieńskim. Mają pełny asortyment, oferują dostawę towarów własnym, nowoczesnym transportem, dysponują sprzętem umożliwiającym rozładunek nawet najcięższych i najbardziej przestrzennych materiałów w określonym miejscu placu budowy. KOS-BUD działa na rynku gnieźnieńskim od 1996 r. W ciągu 15 lat, jako deweloper wyspecjalizowany w budownictwie mieszkaniowym, wybudował niemal 50 budynków wielorodzinnych. W ostatnich latach oddaje około 100 mieszkań rocznie.Ogromną większość materiałów niezbędnych do ich wybudowania kupuje w firmie Bol-Ann.

Z sentymentem i z zyskiem

Dwa hektary w jednym kawałku, do tego w dobrym punkcie miasta powiatowego to naprawdę silny atut hurtowni budowlanej. Jednak w przypadku Bol-Ann rozmach inwestycyjny ograniczają pewne zaszłości, firma nabywała teren kawałek po kawałku, wraz z obiektami, w których prowadzona była już jakaś działalność gospodarcza. Żal likwidować coś, co wprawdzie przynosiło straty, ale głównym powodem tych strat było złe zarządzanie. Marcin Stelmaszyk wyjaśnia – wystarczyło uporządkować produkcję i dobrze zorganizować sprzedaż, żeby zakład wytwarzający kształtki szamotowe stanął na nogi i zaczął na siebie zarabiać. Zasługiwał na to. Gnieźnieńska firma SZAMOT, kupiona przez Bol-Ann, datowała swoją historię od 1957 r. Obecnie jako jedyna reprezentuje rodzimy kapitał w branży wytwarzającej wyroby szamotowe w Polsce.
Marcin opowiada – glinę szamotową kupujemy na Dolnym Śląsku. 14 razy w roku mamy wypał. Produkujemy kształtki szamotowe typowe do popularnych pieców i kształtki nietypowe. Płytki szamotowe. Kształtki na zamówienie, według specyfikacji technicznej. Kształtki do pieców na słomę i do pieców olejowych. Kształtki dekoracyjne wszelkiego typu. Kształtki do pieców ekologicznych. Wyściółki szamotowe do wszelkich pieców. Nasze hity ostatnich lat – podkładki szamotowe do pizzy i kształtki szamotowe do wszelkiego typu kominków domowych. Produkujemy też płytki szamotowe do pieców dużych kotłowni przemysłowych. Cały proces technologiczny wymaga zaangażowania fachowej, odpowiednio przeszkolonej załogi. Odpowiednią wytrzymałość wyrobów uzyskuje się według ściśle określonego procesu doboru składu chemicznego i procesu wypalania, w temperaturze 1400 stopni Celcjusza. Wszystkie nasze produkty są badane pod kontem parametrów fizyczno- -chemicznych i wytrzymałości mechanicznych i uzyskują atest Instytutu Materiałów Ogniotrwałych w Gliwicach.


Bomb (k) owa zagadka

Produkcja wyrobów szamotowych to nie jedyna egzotyka w Składzie Materiałów Budowlanych, Wykończeniowych i Opału Bol-Ann. Bogdan Kamieniarz, emerytowany nauczyciel, od 2001 r. pracownik firmy Bol-Ann wprowadza mnie w tajemniczy, fascynujący świat ozdób choinkowych. – Ozdób!, nie bombek – podkreśla na wstępie. – Bombki produkują zakłady wojskowe… Potem, w rozmowie, niejeden raz powie „bombka” czy „bombki”. Taka nazwa się utarła, walczyć z nią nie ma co, lepiej polubić…
Jak doszło do tego, że w Bol-Ann – firmie wyspecjalizowanej w handlu ciężką budowlanką i w produkcji też w miarę ciężkich wyrobów szamotowych polubiono kruche ozdoby o ściankach 0,2 mm? – To także jest biznes, i też pewna „zaszłość” – wyjaśnia Marcin Stelmaszyk. – Poszerzając działkę Bol-Ann nabyliśmy sąsiadującą bezpośrednio z nami Fabrykę Ozdób Choinkowych. Resztę opowie lepiej ode mnie pan Bogdan. Tematem rozmowy jest technologia produkcji ozdób choinkowych, ale również marketing, który w równej mierze co najwyższa jakość wyrobów decyduje o sukcesie całego przedsięwzięcia. – Proces powstawania bombek jest bardzo złożony. Rozpoczyna się w dmuchalni – tam z rurki ze szkłasodowego „dmuchacze” tworzą szklaną bombkę. Ogrzewane w odpowiedni sposób ogniem gazowych palników szkło staje się plastyczne, dzięki czemu za pomocą formy nadaje się wybrany kształt. Jeśli jest taka potrzeba, do ozdoby doklejane są elementy stanowiące integralną część bombki, które decydują o jej późniejszym wyglądzie. Ozdoby choinkowe muszą przez kilka dni „odpoczywać”, by stało się pewne, iż każda spełnia wymagane normy. Następnie bombki zostają wysrebrzone od środka azotanem srebra oraz wodorotlenkiem sodu, który nadaje im piękny srebrny kolor. Po posrebrzeniu bombki trafiają do maczalnii farb, gdzie nadaje się odpowiedni kolor. Kolejną czynnością jest dekoracja przez artystów dekoratorów, którzy, używając ekologicznych farb, nadają każdej niepowtarzalnie piękny wygląd. Ostatnią fazą procesu produkcji jest kontrola jakości bombki oraz umieszczenie jej w ochronnym opakowaniu.
Bogdan Kamieniarz o bombkach wie chyba wszystko. Żadne pytanie nie może go zaskoczyć, choćby dlatego, że słyszał już rozmaite pytania na temat bombek tysiąc razy. Czas, żeby pojawił się wątek marketingowy. Jak utrzymać przy życiu niewielką wytwórnię ozdób choinkowych w obliczu potężnej konkurencji z Chin? No właśnie – trzeba postawić na marketing. Rok w rok we wrześniu Bol-Ann rozsyła zaproszenia do szkół, przedszkoli, biur turystycznych w promieniu 200 km od Gniezna. Zaproszenia do zwiedzenia – za darmo – Fabryki Ozdób Choinkowych. Z fachowym przewodnikiem i gwarancją mnóstwa atrakcji, jakie niesie bliskość kolorowych, magicznych bombek „powstających na oczach” zwiedzających, najczęściej dzieci. W pełni produkcyjnego sezonu – w listopadzie i grudniu Bol-Ann odwiedza do 12 autokarów wycieczkowych dziennie. Trafić do siedziby firmy łatwo. Kilkanaście wielkich billboardów w samym Gnieźnie i na wszystkich drogach dojazdowych do miasta zaprasza: Bol-Ann PSB, ul. Witkowska 78-82. W 2010 r. przyjechały 224 autokary. Więcej niż co drugi gość, młody klient kupuje bombki z dedykacjami. Tego importerzy chińszczyzny na polskim rynku nie zaoferują. Napisać na bombce imię dziecka, narysować czyjąś ulubioną maskotkę, Smurfa, Królewnę Śnieżkę, albo nanieść piękne słowa, np. Dla Kochanej Babci może dekorator a jeszcze częściej dekoratorka Polka.
Bogdan Kamieniarz dopełnia zakres zebranych przeze mnie informacji. – Każda grupa ma 30–60 minut na zwiedzanie, potem zakupy. Ozdoby choinkowe dzielą się najogólniej na kule, tak zwane bombki, i formówki – np. gwiazdory, bałwanki, zwierzątka – powstające w formach gipsowo- szamotowych. Praca przy ozdobach jest ciężka, ręczna. Nad palnikiem temperatura sięga 350–400 stopni Celsjusza. Dmuchacz dmucha w szklaną rurę i średnica szklanej kuli odpowiada właśnie przekrojowi tej rury. Największe bombki z Bol-Ann mają średnicę 15 cm.
Jeszcze raz wracamy do marketingu. Po upewnieniu się, że dzieci zapamiętały, że srebrzenie bombek odbywa się od środka, pan Bogdan podpowiada – załóżcie się z mamą albo z tatą, że jak zdrapią delikatnie srebro z bombki, to nie płacą wam kieszonkowego przez cały miesiąc. Ale jak nie zdrapią – płacą podwójnie. Niemal w stu procentach rodzice przyjmują zakłady. I dzieci wygrywają…

Kręgle, motory, narty

Klientom dorosłym, kupującym w Bol-Ann materiały budowlane, firma braci Stelmaszyków zapewnia inny zakres doznań, organizując od lat turnieje gry w kręgle. Bol-Ann Cup przyciągają nawet po 200 stałych partnerów biznesowych firmy, najliczniej wykonawców budowlanych zaopatrujących się w hurtowni Bol-Ann.
Nazwy Bol-Ann i PSB zwracają też uwagę amatorów innego, coraz bardziej popularnego sportu – motocrossu. Tomek Stelmaszyk regularnie startuje w zawodach tej dyscypliny. Zdarza się, że bierze w nich udział Tomasz Gollob, indywidualny mistrz świata 2010 r. na żużlu. Marcin Stelmaszyk nad inne sporty przedkłada narty. Szusuje dla zdrowia, z żoną i z dziećmi.
W 2010 r. przychody firmy Bol-Ann wyniosły 27,5 mln zł. Ponad 40% przychodów z handlu materiałami budowlanymi zapewniają firmie wyroby zakupione poprzez centralę PSB. Załoga Bol-Ann liczy 40 pracowników.

Jubileusz i Mrówka

Ani technologie produkcji wyrobów szamotowych czy ozdób choinkowych, ani marketing organizowany dla zapewnienia sukcesu sprzedaży takich wyrobów nie stanowią, bo nie mogą stanowić, tajemnicy. Co innego handel materiałami budowlanymi. W tej branży informacja o planowanych przedsięwzięciach może nadmiernie pobudzić konkurencję. Tomasz i Marcin Stelmaszykowie nie zamierzają odkrywać, jakie mają zamiary. Z jednym wyjątkiem – rok 20-lecia Bol-Ann ukoronuje uruchomienie sklepu PSB-Mrówka. Marcin dodaje – skorzystamy z doświadczeń zdobytych przy poprzednich inwestycjach modernizacyjnych. Przekształcimy część powierzchni magazynowych w odpowiadające wymogom detalu i połączymy wszystko w nowocześnie zorganizowany jednoobiektowy sklep Mrówka o powierzchni sprzedażowej ponad 800 m2. 11 czerwca 2011 r. Bol-Ann zaprasza 300 partnerów biznesowych na obchody jubileuszu.

Mirosław Ziach

Poprzedni

Dachy arcydzieła

Dachy arcydzieła
Następny
Dobre wyniki I kwartału w hurcie i w detalu

Dobre wyniki I kwartału w hurcie i w detalu