Wiano Merkurego

lipiec 2011

 Prezentację firmy przystępującej do biznesowej organizacji wypadałoby zacząć od wyszczególnienia aktywów materialnych – zakres działania, obiekty, którymi dysponuje, przychody, plany rozwojowe itp., itd. Jednak w przypadku Merkurego, firmy rodem z Prudnika na Opolszczyźnie, złamiemy ten schemat, oddając głos Eugeniuszowi Krzywdzie – kupcowi PSB ze Świętochłowic, właścicielowi Kenpolu.

Sieć dla najlepszych

– Znamy się z Arturem Żurakowskim, współwłaścicielem Merkurego, od dobrych 10 lat – wspomina Gienek Krzywda. – On był w PHB – Polskie Hurtownie Budowlane, a ja w PSB i nieraz sobie dogadywaliśmy. Artur namawiał, żebym przeszedł do jego organizacji, na co ja – żeby związał się z Polskimi Składami Budowlanymi. Argument miałem prosty – Artur, ty jesteś tak dobry, że powinieneś być w PSB. PSB to sieć dla najlepszych!
W sierpniu 2010 r. Merkury został udziałowcem Grupy PSB. Wraz z kupcem z Prudnika przystąpiło do Polskich Składów Budowlanych kilkunastu byłych kupców PHB, w ocenie Artura Żurakowskiego – najlepszych spośród tych, którzy tworzyli kiedyś tamtą sieć. PHB powstało w 2000 r. W 2010 r. PHB upadło.

Remodeling

Jakie „wiano” wniosła do PSB firma Merkury? Po pierwsze – zdobytą wcześniej pozycję rynkową. Cztery punkty handlowe – w Prudniku, Głuchołazach, Opolu i Głogówku oraz biura handlowe we Wrocławiu i w Kędzierzynie-Koźlu. Znajdujące się w tych miastach oddziały i centrala Merkurego zatrudniają 95 osób.
Po drugie – kupieckie doświadczenie. Merkury powstał w 1989 r. W jedenastym roku przychody firmy przekroczyły 10 mln zł. Pomiędzy rokiem 2000 a 2010 wzrosły niemal3,5-krotnie – do 34 mln zł.
Wreszcie – po trzecie – trudną do oszacowania, wręcz bezcenną energię biznesową. Jeden z głównych celów, jakie chciał osiągnąć Merkury przystępując do PSB to remodeling sklepów w Prudniku i Głuchołazach pod standard Mrówki oraz oddziału w Opolu pod Profi. W tym przypadku energia biznesowa polegała na połączeniu woli działania, profesjonalizmu w realizacji inwestycji i umiejętności utrzymania bieżącej sprzedaży. Remodeling dwóch dużych obiektów handlowych zajął ekipie Merkurego kilka miesięcy, w efekcie firma dysponuje nowoczesnymi sklepami standardu PSB-Mrówka w Prudniku i w Głuchołazach. Co kryje się za terminem remodeling?
– Najkrócej mówiąc – przebudowa, przekształcenie.Remodeling to nie jest zwyczajny remont. Sklepy i magazyny Merkurego remontowano tak, żeby zmienić ich przeznaczenie. W remodelingu mieściła się także zdecydowana rozbudowa obiektów, powiększenie powierzchni handlowej. Bogdan Panhirsz, prezes zarządu Grupy PSB S.A. ocenił tempo remodelingu w Prudniku i w Głuchołazach jako ekspresowe. Sławomir Cwyl, kierownik Mrówki w Głuchołazach plastycznie opisuje zakres zmian kryjących się za tym pojęciem. – Wcześniej mieliśmy hurtownię z ofertą dla wykonawców budowlanych i klientów indywidualnych chcących coś remontować. W części sklepowej eksponowaliśmy część oferowanych wyrobów, ale już całą tzw. ciężką budowlankę kryły magazyny, podobnie jak wiele materiałów z innych branż. Od 30 kwietnia tego roku mamy sklep samoobsługowy z prawdziwego zdarzenia. Dzięki dobudowie przybyło nam powierzchni. Dopełniliśmy ofertę m.in. o asortyment elektryczny i z działu ogród. To dodatkowy magnes przyciągający klienta. Ogółem wykaz pozycji towarowych wydłużył się o ponad 30%. Równie ważne jest to, że klient ma w Mrówce do wszystkiego łatwy dostęp, wie co może kupić, rozmieszczenie nowych regałów sprzyja wyszukiwaniu potrzebnych wyrobów.
– Jak przyjęła zmiany załoga? – Załoga się napracowała, ale już widzi pozytywne efekty zmian. Wszyscy rozumieją, że wysiłek włożony w nowe oznakowanie 30 tysięcy pozycji asortymentowych był naprawdę potrzebny. To musi przynieść firmie sukces. Klienci chcą kupować w Mrówce.

Francja elegancja

Własny rodzinny wielkopowierzchniowy sklep detaliczny zamarzył się Arturowi Żurakowskiemu w latach 80-tych. Studiował na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, temat pracy magisterskiej, którą pisał w Nancy we Francji, wiązał się z działalnością sieci sklepów Intermarche i Bricomarche. Porównania z handlem w warunkach „realnego socjalizmu” nie mogły być dla Polaka budujące. Ale siła marzeń przeważyła, wygląd małej „dziupli”, w której mieli uruchomić, wraz z bratem Adamem, pierwszą placówkę handlową, nie miał znaczenia. Artur i Adam Żurakowscy zaczęli swój biznes latem 1989 r. od detalu w Głuchołazach, sprzedawali farby i kosmetyki. Kolejny rok wzbogacił Merkurego o dwa sklepy w Prudniku. W 1995 r. firma otworzyła swój pierwszy pawilon – 350 m2. W czerwcu 1997 r. Merkury uruchomił hurtownię budowlaną w Głuchołazach, miesiąc później zabrała ją powódź stulecia. Rok 2000 zapisał się w historii firmy otwarciem składu materiałów budowlanych w centrum Opola. W 2003 r. Merkury tworzy centrum handlowe w Prudniku. W 2006 r. firma zdobywa przyczółek w Głogówku
– skład materiałów budowlanych.
Od 2009 r. działa biuro handlowe Merkurego we Wrocławiu – obsługa inwestycji deweloperskich i dużych stałych klientów– firm wykonawczych.
Bracia Żurakowscy podsumowują – poza epizodem z wyrobami drogeryjnymi na początku działalności, w ofercie Merkurego zawsze dominowały materiały budowlane i wyposażeniowe. Zaczynaliśmy od detalu, potem zaczął przeważać hurt z ciężką budowlanką, a ostatni okres znowu przywraca detalowi mocną pozycję. Sklepy Mrówka w sensie asortymentowym nie niosą z sobą absolutnej nowości. Ale Mrówki to know how. Sklepy tej klasy wyznaczają standard handlu znany m.in. z Francji.

Opinie wykonawcy, burmistrza i kupca

Stanisław Wojtas, współwłaściciel firmy Profbud z Opola od 18 lat świadczy usługi budowlano-montażowe, zatrudniając przy pracach inwestycyjnych i remontowych nawet do 50 osób. Merkury jest dla Profbudu głównym dostawcą materiałów budowlanych, ale kontakty wykraczają poza handel. Merkury występuje niekiedy jako inwestor, np. przy budowie pawilonu Lidl w Opolu, czy remontach własnych obiektów – wówczas zarazem zleca Profbudowi wykonawstwo, jak i dostarcza materiały. Zbliżeniu z Merkurym sprzyja także to, że Artur Żurakowski potrafił skupić kilkadziesiąt firm wykonawczych z województwa Opolskiego w grupę utrzymującą ze sobą stałą dobrą więź. Zawieraniu i podtrzymywaniu znajomości pomagają wspaniale zorganizowane przez Merkurego autokarowe wyjazdy integracyjne, każdy dla około 40 osób. Stanisław Wojtas był z Merkurym w Budapeszcie, w Pradze i na Słowacji oraz dwukrotnie na nartach we Włoskich Dolomitach. Jak wykonawca budowlany z Opola patrzy na to, że Merkury przystąpił do PSB? – PSB jest największą i najlepiej zorganizowaną siecią handlową na rynku budowlanym. Merkury na tym skorzysta. I my, jako klienci Merkurego skorzystamy.


Franciszek Fejdych, burmistrz Prudnika najlepiej z licznej rodziny Żurakowskich zna Artura – od ponad 10 lat. W ocenie burmistrza – szczególnie ważna jest ekspansywność Merkurego, dzięki czemu powstają nowe miejsca pracy. Merkury zapoczątkował indywidualną inicjatywę na rynku budowlanym w Prudniku, był pierwszą firmą działającą z dużym rozmachem. Zainwestował w różnych dziedzinach, m.in. w aptekę ręczną myjnię samochodową. I nadal inwestuje, także poza Prudnikiem. Jako samorządowiec Franciszek Fejdych docenia w Arturze Żurakowskim także wielką pasję społecznikowską, swoisty dar Boży w łączeniu ludzi wokół spraw w wymiarze lokalnym. Tylko jeden przykład – co roku w lipcu Artur Żurakowski organizuje zlot motocyklowy na pięknej widokowej polanie przed klasztorem franciszkanów w Prudniku- Lesie. Przyjeżdża na motorach ponad tysiąc osób.


Eugeniusza Krzywdę, od ponad 10 lat kupca Polskich Składów Budowlanych reporter Głosu PSB sprowokował do oceny zachowań Merkurego w grze rynkowej. – Kupiec, jak chce się czegoś dowiedzieć o innym kupcu, może liczyć na szczerość producentów- dostawców, którzy często nie kryją swoich opinii. Opinie o Merkurym są dobre. Przynajmniej do mnie takie docierają – twierdzi Krzywda.
– Przyjęto więc do Grupy PSB dobrego kupca, czy nie należy obawiać się, że będzie mocnym konkurentem? – pyta reporter.
– Zanim Merkury przystąpił do naszej Grupy też mógł z niektórymi kupcami PSB konkurować na rynku. Ja uważam, że lepiej mieć do czynienia z konkurencją własną niż obcą – postawił kropkę nad „i” Gienek Krzywda.

Harleyem po Polsce i przez Amerykę

Dlaczego Prudnik-Las jest ważnym miejscem dla prudniczanina? Artur Żurakowski przypomina, że – w klasztorze franciszkanów więziony był ksiądz prymas Stefan Wyszyński – ponad rok przebywał tutaj w odosobnieniu pod strażą UB. Ta historia, pielęgnowana w opowiadaniach ojców franciszkanów, tak mnie poruszyła, że postanowiliśmy z żoną Urszulą uwzględnić w podróżach motorem po Polsce inne miejsca, w których więziono księdza Prymasa Tysiąclecia. Byliśmy więc także w Rywałdzie, Stoczku Warmińskim i w Komańczy. – Jeździmy Harleyem. Wcześniej miałem Yamachę. Jeździmy dużo, mam „na liczniku” ponad 120 tys. kilometrów pokonanych w Polsce i na wszystkich kontynentach. W Stanach Zjednoczonych nie mogłem oczywiście ominąć Milwaukee (stan Wisconsin) z muzeum Harleya-Davidsona. Wrażenie było takie, że ruszyłem słynną Route 66 z Chicago do Los Angeles, przez stany Illinois, Missouri, Kansas, Oklahoma, Texas, Nowy Meksyk, Arizona i Kalifornia. Tysiące mil, moc niesamowitych doznań, wspaniałe miejsca do zwiedzania, prawdziwe cuda przyrody. (Kto obejrzał głośny film Olivera Stone’a Urodzeni Mordercy, albo choć raz zasłuchał się w piosenkę Bobbe’go Troupa Route 66 w wykonaniu Rolling Stones czy Depeche Mode wie o co chodzi).
O motocyklowych wyprawach Artura Żurakowskiego przez Amerykę reporter Głosu PSB rozmawiał na Skype z Andrzejem Pierogiem z La Grange w stanie Illinois. – Współorganizowałem z Arturem wyprawę 10 motorami Drogą 66. Aby urozmaicić trasę dodaliśmy zwiedzanie parków narodowych w okolicy Grand Canyon. To ją wydłużyło do 5 tys. kilometrów. Motocykliści mieli do pokonania odcinki wymagające niekiedy do 13 godzin jazdy dziennie. Artur doskonale sobie dawał z tym radę i – jak dobry lider – prowadził całą grupę bezpiecznie do celu.
Umiał utrzymać dyscyplinę i zmotywować wszystkich do realizacji ustalonego planu. Zmieniamy temat. Andrzej Pierog wraca myślami do Polski, opowiada jak Żurakowski przekonywał go, że materiały budowlane i wyroby niezbędne dla wyposażenia domu powinien, inwestując w kraju rodzinnym, kupować w hurtowniach PSB i w sklepach PSB-Mrówka. – Artur potrafi przekonywać – mówi Andrzej Pierog. – W Polsce jestem klientem jednej z Mrówek.

Dobra materialne i dobry duch

W biznesie – twierdzi Artur Żurakowski – nie zawsze trzeba jednakowo dobrze zarobić. Wśród klientów Merkurego mamy np. niejedną parafię, dostarczamy materiały budowlane dla dziesiątków obiektów sakralnych. Bardzo cenimy sobie takie zamówienia. Dla mnie bardzo ważna jest wiara katolicka. Wiem oczywiście, że często kościoły czy klasztory nie dysponują środkami, jakich wymagają poważne inwestycje czy trudne remonty. Wtedy szczególnie potrzebne jest doradztwo. Zawsze służymy dobrymi, fachowymi radami: jakie materiały zastosować, która firma wykona prace solidnie i niedrogo. Zawsze też ze specjalnym wyczuciem kalkulujemy ceny i sprawdzamy możliwości odłożenia płatności. To nie jest działanie na niekorzyść firmy. Korzyść odnosi społeczność ludzi wierzących. Szczególne wyznanie współwłaściciela Merkurego potwierdza ksiądz proboszcz Norbert Dragon z parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Opolu-Groszowicach. – Artur jest naszym dobrym, zawsze życzliwym duchem. Podpowiada, pomaga w organizacji robót. Kościół ma różne potrzeby. Nasza więź z firmą Merkury wykracza poza kwestie materialne, jest to więź przyjacielska.

Bez owijania w bawełnę

Z pokoju pracy Adama Żurakowskiego, starszego brata, wspólnika Artura, widać wielki elewator zbożowy, który budował w Prudniku. Adam jest budowlańcem. Będąc członkiem zarządu Merkurego zajmuje się głównie logistyką. Zanim utworzył z Arturem rodzinną firmę pracował w Opolskiej Przemysłówce. Był m.in. majstrem i kierownikiem budowy na budowach kotłowni miejskiej i fabryki mebli w Prudniku, mleczarni w Nysie oraz różnych obiektów w Czechach. Mówi – Nie mam tak ekscytującego hobby jak Artur. Dwójka małych dzieci zabiera żonie i mnie czas wolny po pracy. Dbałość o nie pochłania nas, daje bardzo dużo radości.
Dzieci Artura Żurakowskiego, prezesa Merkurego, są starsze. Syn Radosław (24 lata) skończył Wyższą Szkołę Bankową we Wrocławiu i pracuje w Mrówce w Głuchołazach. Córka Justyna (18) uczy się w liceum. W pokoju pracy Artura Żurakowskiego poczesne miejsce zajmują modele i zdjęcia ukochanych motorów. – Harley to nie kwestia mody – zapewnia prezes Merkurego. – To filozofia, miłość. Kto potrafi być twardzielem w trasie, temu łatwiej idzie biznes. Dlaczego Merkury przystąpił do PSB? Prezes firmy z Prudnika nie owija w bawełnę – Grupa z Wełecza gra twardo na rynku. Wie, co może dać konsolidacja, a co niesie ze sobą rozdrobnienie. PSB działa w świecie realnym, dostrzega każdą okazję, żeby wzmocnić swoją pozycję. Budowa Centrum Logistycznego to bardzo dobry przykład rzeczowej oceny przyszłych potrzeb. Merkury jest w PSB niecały rok, a już obecnie około 30% zakupów dokonuje poprzez centralę Grupy.
Mirosław Ziach

Poprzedni

Selena dla budownictwa - wysoka jakość na szerokim rynku

Selena dla budownictwa - wysoka jakość na szerokim rynku
Następny
Popyt na materiały budowlane w I półroczu 2011 r.

Popyt na materiały budowlane w I półroczu 2011 r.