Od wspólnej ławki do spółki jawnej - HMB Gorzów-Szczecin

grudzień 2011

Jak się poznali? – Nasi ojcowie byli kolegami. A my… od pierwszej klasy szkoły podstawowej, aż do ostatniej klasy maturalnej siedzieliśmy w jednej ławce.

Andrzej Kowalczyk i Dariusz Krasuski tylko na chwilę zagłębiają się we wspomnienia. Najważniejsze jest dziś. Owszem, mogą „dokumentować” wieloletnią znajomość, przyjaźń. Ale skoro historia ma ciąg dalszy – po co wracać do odległej przeszłości. Historia jest nadal wspólna, bo już od 21 lat biznes mają wspólny – firmę HMB z siedzibą w Gorzowie Wielkopolskim plus oddziałem w Szczecinie.

Milion i 7 róż

Niejako po drodze, w międzyczasie, pomiędzy szkołą a HMB Andrzej i Darek też nie tracili ze sobą kontaktu. Tak się złożyło, że obaj studiowali na różnych kierunkach, ale w jednym mieście – Szczecinie. Potem Andrzej handlował wyrobami stalowymi – w państwowej Gorzowskiej Centrali Materiałów Budowlanych. A Darek miał warsztat ślusarski i siłą rzeczy był klientem tejże centrali.
Kiedy nastała transformacja postanowili połączyć siły i utworzyli spółkę HMB w Gorzowie Wlkp. Moment był dobry. Państwo naprawdę starało się popierać prywatny biznes, zwłaszcza startujący od zera – jak oni. Zwłaszcza taki, który przyczyniał się do tworzenia miejsc pracy i działał w sferze budowlanej. A oni handlowali stalą, niezbędną wszystkim, którzy coś budowali czy remontowali. Ale żeby ruszyć, musieli wziąć w banku kredyt. Poręczyli własnymi mieszkaniami w bloku. Wszystko spłacili w terminie. HMB skorzystała też z rocznego zwolnienia podatkowego z okazji uruchomienia firmy. Pojawiały się jednak niekiedy wątpliwości z interpretacją przepisów, zwłaszcza podatkowych. Skoro Państwo im tyle dało – swobodę, nieznaną w PRL, ulgi – a nie PRL-owskie domiary, chcieli być na wskroś uczciwi. Poza tym o powiedzeniu: „pierwszy milion trzeba ukraść” zwyczajnie nie słyszeli, a i potem, gdy stało się znane, oni nigdy nikomu nic nie ukradli. Ani miliona, ani tysiąca, ani złotówki czy nawet złamanego grosza.
Andrzej Kowalczyk zapamiętał pierwszy wyjazd specjalnie do stolicy po interpretację jednego z przepisów. – W Gorzowie nikt nie potrafił nam powiedzieć jak wyliczać ten podatek. W Ministerstwie Finansów w Warszawie nikogo nie znałem, ale – jak to petent z prowincji – kupiłem przed wejściem do tego wielkiego gmachu 7 róż i w końcu odważyłem się zapytać jakąś panią urzędniczkę na korytarzu, gdzie mogę dowiedzieć się, jak rozumieć te przepisy. Była bardzo uprzejma, pokazała gdzie mam pójść, więc od razu wręczyłem jej róże. Nie wiem jak się nazywała, więcej nie miałem okazji tej pani spotkać.

Stalowy fundament

Chcąc kupić stal, trzeba było jechać do huty na Śląsk. Andrzej wspomina wyprawy osobową wysłużoną skodą – kilkaset kilometrów w zimie pokonywałem owinięty w koce. Ogrzewania w aucie nie miałem. Darek wraca wspomnieniami do pierwszej dużej inwestycji własnej HMB – kupiliśmy nowy dźwig na starze, 4-tonowy. Wtedy cudo, ale wiązkę stali ładowało się na 2 razy, bo całej nie podniósł. Wiązka miała 12 metrów długości, braliśmy ją dźwigiem najpierw z jednego końca i dawaliśmy na ziemię, potem z drugiego i znowu na ziemię.
Wyroby stalowe dominowały w ofercie HMB dobrych parę lat. Wiesław Kotlenga, jeden z czterech pierwszych pracowników HMB, obecnie najstarszy stażem (21 lat), znał obu właścicieli – Andrzeja Kowalczyka i Dariusza Krasuskiego, więc kiedy zaproponowali mu pracę, zdecydował się od razu. – W 1990 r. szły nowe czasy, a HMB reprezentowało to nowe jako jedna z pierwszych firm branży budowlanej w Gorzowie. Początkowo byłem sprzedawcą wyrobów hutniczych. Po roku firma kupiła pierwsze komputery i zająłem się nimi, zdobywając drugą specjalizację jako informatyk. Do mnie należy obsługa i ochrona urządzeń, oprogramowanie, podpowiadam szefom kierunki rozwoju, zakupy software i hardware. Równolegle, od ponad 10 lat jestem szefem działu materiałów hutniczych, zajmuję się zwłaszcza zakupem tych materiałów.

Na uwagę reportera Głosu PSB, że to duży „rozrzut” zadań, Wiesław Kotlenga wyjaśnia – w HMB niejeden pracownik ma różne zakresy obowiązków.
Stefania Strykowska pracuje w HMB od kwietnia 1992 r. – jest 7 na liście osób z najdłuższym stażem w firmie. Najpierw organizowała sekretariat, po roku została sprzedawcą w dziale stali, potem zaczęła prowadzić równolegle sprawy kadrowe. – A jestem z wykształcenia rehabilitantką – śmieje się.
Co kadrowa może powiedzieć o ekipie HMB? – Większość pracowników ma wykształcenie zawodowe. Kilka osób ukończyło wyższe studia. Kilka osób pracuje od 20 lat. Jesteśmy ze sobą wszyscy po imieniu, tylko do szefów – właścicieli firmy zwracamy się oficjalnie.

A teraz białoczerwona…

Wiesław Prażmowski, numer 3 w gronie najstarszych stażem pracowników HMB, kolega Andrzeja Kowalczyka i dobry znajomy Darka Krasuskiego, trafił do ich firmy we wrześniu 1991 r. Najpierw był magazynierem. W 1995 r. awansował na szefa działu zaopatrzenia. Od 1997 r. jest dyrektorem handlowym. HMB zna „od podszewki”.
– Wszyscy pracownicy wiedzą, że pokonać konkurencję można głównie dzięki lepszej obsłudze klienta, którego pozyskać trudno, a stracić łatwo. Dlatego duży nacisk kładziemy na szkolenia. Uczestniczą w nich i sprzedawcy HMB, i wykonawcy budowlani zaopatrujący się w naszej hurtowni. W ostatnim okresie w ramach Szkoły Dobrego Budowania PSB zajęcia prowadzili u nas przedstawiciele firm: URSA, quick-mix, Icopal, Wienerberger, H+H. Zanim jednak poznaliśmy tych i wielu innych producentów materiałów budowlanych HMB była wyłącznie hurtownią wyrobów stalowych. Z czasem zaczęliśmy poszerzać ofertę o tzw. ciężką budowlankę. Wciąż trzeba było się uczyć. Poznawaliśmy upodobania inwestorów z Gorzowa i okolic oraz – nieraz zupełnie odmienne – klientów oddziału HMB w Szczecinie (otwartego w październiku 1992 r.).
W Gorzowie dominowała ściana biała – beton komórkowy i materiał silikatowy. W Szczecinie wznoszono mury tylko z materiału czerwonego – cegły i pustaków ceramicznych. Szczecin był miastem bogatszym niż Gorzów. Szczecinian stać było na droższe elewacje z czerwonej ceramiki. Gorzowianie długo budowali z tańszych silikatów. Ale ceny jednych i drugich materiałów zaczęły się do siebie zbliżać. Może to sprawia, że stopniowo te preferencje zmieniały się i obecnie, tak od 2–3 lat, i w Gorzowie i w Szczecinie buduje się mniej więcej podobnie, w połowie na biało, w połowie na czerwono.
Wiesław Prażmowski zna też „od podszewki” rynek i bardzo docenia udział HMB w PSB. – W Grupie trzeba być. Przekonuję się nieraz o tym, gdy przeglądam w internecie oferty producentów. Najczęściej okazuje się, że w porównaniu z warunkami dostępnymi dzięki PSB, te które mielibyśmy jako hurtownia zamawiająca towar indywidualnie, byłyby gorsze.

Wielkie obiekty i mała deweloperka

Andrzej Kowalczyk i Darek Krasuski nie kryją, że to klienci wymogli na HMB poszerzenie oferty o cement, cegły i inne materiały ścienne, następnie o pokrycia dachowe, wełny i styropian, farby elewacyjne, chemię budowlaną, suchą zabudowę wnętrz, okna połaciowe, ogrodzenia i bramy, kostkę klinkierową. Od połowy lat 90. HMB zaczęła wyrastać na hurtownię nr 1 w Gorzowie, z pełnym asortymentem ciężkiej budowlanki. Dziś wspólnicy z dumą mogą powiedzieć, że nie ma w mieście znaczącego obiektu, przy budowie którego nie korzystano by z materiałów z HMB. Podają przykłady – wszystkie wielkie galerie handlowo-usługowe, biblioteka wojewódzka, budynek Komendy Wojewódzkiej Policji, budynki edukacyjne Akademii Wychowania Fizycznego, Gorzowska Filharmonia, budynek więzienia, sklepy wielkopowierzchniowe Kauflandu i Biedronki. Także obiekty różnych firm zagranicznych w Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, np. fabryki Teleskop, ACT, Podravka – tam sprzedaliśmy dużo stali i materiały ścienne. Poza tym – szpital w Sulęcinie, hotel w Kostrzyniu, stacje paliw. Sięgamy po Świnoujście na północy i Międzyrzecz na południowy zachód. Zdarza się, że dalej. W tym roku wyślemy do Szwecji kilkadziesiąt tirów z materiałami z naszej hurtowni.
– Oferta HMB – kontynuują – kierowana jest w ponad 80% do odbiorców instytucjonalnych, czyli dużych i średnich inwestorów oraz firm wykonawczych. Przychody uzyskiwane dzięki klientom detalicznym, indywidualnie budującym czy remontującym swoje domy, stanowią kilkanaście procent. Od 10 lat zajmujemy się także małą deweloperką – rok rocznie wznosimy i sprzedajemy jeden do pięciu domków.

Pytanie reportera Głosu o to, jak właściciele HMB postrzegają PSB w 12 lat od swojego akcesu do Grupy prowokuje kupców do powrotu do historii. – Dwa, a może nawet trzy razy odmawialiśmy Marzenie Krakowskiej, która zachęcała nas do przystąpienia do Grupy. Ale miała argumenty, więc „na wszelki wypadek” w połowie 2000 r. weszliśmy do PSB. Przez pierwsze 2–3 lata nasze zakupy poprzez Grupę nie przekraczały kilku procent wartości obrotów HMB. Ale PSB rosło i nasze zakupy w PSB też. Obecnie co trzecią złotówkę wypracowujemy „na materiałach” kupionych za pośrednictwem centrali PSB. – Dlaczego PSB? – Bo gwarantuje szybki dostęp do rozległej oferty materiałów wysokiej jakości w dobrych cenach. Chwalimy centralę Grupy za bardzo sprawny  obieg dokumentów handlowych. Także za to, że dzięki PSB mamy jako kupcy bezpośredni kontakt z czołowymi producentami wyrobów budowlanych. – PSB jest również źródłem informacji o cenach, trendach asortymentowych, konkurencji. Najbliższe otoczenie oczywiście znamy – 5 lat temu handlowało w Gorzowie asortymentem zaliczanym do ciężkiej budowlanki 5 firm. Obecnie 25.

Żużel i jazz

Gorzowianie całym sercem, od urodzenia. Patrioci miasta i pięknej ziemi gorzowskiej. Darek Krasuski – gorący kibic Stali Gorzów. Wraz z Andrzejem Kowalczykiem przez 8 lat działali w zarządzie tego czołowego w Polsce klubu żużlowego. Sponsorowali niejednego zawodnika.
Andrzej Kowalczyk – wielki fan jazzu. HMB od powstania w 1990 r. aktywnie uczestniczy w życiu kulturalnym miasta, wspierając m.in. znany i ceniony przez znawców w całej Polsce Jazz Club „Pod Filarami”. Właściciele HMB z dumą podkreślają, że chluba miasta Bulwar nad Wartą, jego punkty widokowe, murki, akcenty drobnej architektury powstały z wykorzystaniem klinkieru i kostki brukowej z ich firmy.

Wesele? – Tak, ale dopiero w roku 2013

Kupiec po pierwsze handluje. Ale musi też często brnąć przez formalności organizacyjno-prawne. Przyjaciołom z jednej szkolnej ławki do głowy by zapewne przed transformacją nie przyszło, że kiedyś będą musieli niemało energii poświęcić m.in. na zakładanie i przekształcanie przedsięwzięć biznesowych w formie różnego typu spółek. W 1990 r. HMB powstało jako spółka cywilna. W 1993 r. przekształcili ją w spółkę jawną. W 2004 r. HMB s. j. przystosowała do prowadzenia działalności turystyczno-wypoczynkowej Leśniczówkę „Przyłęsko” sp. z o.o.
Andrzej Kowalczyk i Darek Krasuski żartują, że mają w swojej firmie coś „prywatnego, dla siebie”. Kupili leśniczówkę w 1999 r. i w ciągu paru lat stworzyli ośrodek rekreacyjny o najwyższym standardzie, z basenem i kortem tenisowym. Leśniczówkę otacza piękna przyroda Barlinecko-Gorzowskiego Parku Krajobrazowego. Wokół dominują lasy i malownicze jeziora. Właściciele HMB zainwestowali w Przyłęsko, w efekcie mają wspaniały obiekt. Wiedza budowlana i kupieckie talenty oczywiście bardzo się tutaj przydały.
Co oferuje leśniczówka? – Imprezy przez cały rok! Dysponuje salą balową na 150 osób oraz bankietową na 60 osób i myśliwską na 40. W 30 pokojach z łazienkami może nocować nawet do stu osób, część na dostawkach, ale gościom weselnym z reguły to nie przeszkadza. Pełnia sezonu trwa od kwietnia do października, późną jesienią i zimą leśniczówka ogranicza ofertę, ale można zorganizować w niej np. szkolenie czy jakąś ekstra imprezę. A w sezonie dominują wesela. Tyle, że kto się obecnie zgłosi może liczyć na pierwsze wolne terminy dopiero w roku 2013…

W 2011 r. HMB zatrudnia w Gorzowie Wlkp. i w oddziale w Szczecinie łącznie 41 osób. Rok wcześniej przychody HMB ze sprzedaży materiałów budowlanych wyniosły 27 mln zł. W 2011 r. można spodziewać się, że będą podobne.

…W 1990 r. Andrzej Kowalczyk i Darek Krasuski zaczynali wspólny biznes od handlu wyrobami stalowymi. Z czasem wprowadzili do HMB materiały budowlane, zwielokrotniając ofertę asortymentową. Zajęli się też małą deweloperką. Podjęli działalność w branży turystyczno-wypoczynkowej. Kto wie dokąd jeszcze poprowadzą ich biznesowe drogi…

Mirosław Ziach

Poprzedni

Rockwool - ocieplenie bez kompromisów

Rockwool - ocieplenie bez kompromisów
Następny
Mrówki i Mini-Mrówki - ekspansja w małych i średnich miastach

Mrówki i Mini-Mrówki - ekspansja w małych i średnich miastach